Kendō w Tsukubie

Tsukuba

Góra Tsukuba o dwóch wierzchołkach

Kendō (剣道), czyli „Droga Miecza”, jest tradycyjną japońską sztuką walki o bardzo długiej historii, sięgającej połowy IX wieku. Jej powstanie wiąże się z narodzinami unikalnego japońskiego miecza –  nihontō.  Zakłada się, że wyrosła na bazie bitewnych doświadczeń wielu pokoleń wojowników. To, co dzisiaj znamy pod nazwą kendō, przez wieki nosiło różne miana, zmieniała się również jego forma – od walki na ostre miecze w czasach wojennej zawieruchy okresu sengoku, przez treningowe miecze drewniane z Edo, aż do używanych współcześnie mieczy shinai i treningowej zbroi bōgu. Jednak  esencja kendō zawsze pozostawała niezmienna – kształtowanie i ulepszanie własnego charakteru, ducha, umysłu, poprzez praktykowanie szermierki. Jego nazwa również uległa zmianie, gdy w 1919 roku przeprowadzono reformę nazewnictwa japońskich sztuk walki i szermierka z kenjutsu (dosł. „sztuka miecza”) stała się kendō – „drogą miecza”, co wydobyło duchowy aspekt tej sztuki i podkreśliło, że keiko, czyli trening, jest  nie tylko szlifowaniem techniki, ale przede wszystkim drogą do ulepszania własnego charakteru i umysłu.

Keiko w Polsce

Keiko w Polsce

Dziś na świecie kendō trenuje około 6 milionów osób, z czego 4 miliony w samej Japonii. W Polsce działa 30 klubów zrzeszonych pod patronatem Polskiego Związku Kendō, w tym Krakowski Klub Kendō Dōshinkan, do którego należę. Trenuję trzy lata i obecnie mam stopień 1 kyū, czyli ostatni stopień uczniowski. Przede mną egzamin na shodan, czyli 1 dan, pierwszy stopień mistrzowski. W kendō, podobnie jak w innych japońskich sztukach walki, istnieje podział na stopnie uczniowskie kyū – od dziesiątego do pierwszego oraz mistrzowskie  dan – od pierwszego do ósmego. Jednakże zdobycie najwyższego stopnia jest niesłychanie trudne i czasami droga do niego trwa całe życie. Jak wyglądają początki nauki? Niestety rozczarują się ci, którzy wyobrażają sobie, że po przekroczeniu progu dōjō zostaną drugim Miyamoto Musashim. W rzeczywistości przez tygodnie uczy się prawidłowo chodzić, potem – dopiero gdy potrafi się zachować odpowiednie kamae, czyli postawę, dostaje się do ręki bambusowy miecz shinai i zaczyna naukę prawidłowych cięć. Przez kolejne tygodnie i miesiące powtarza się te same ruchy, aby wiedzieć, jakie miejsce i w jaki sposób ciąć. Z boku może to wyglądać po prostu jak machanie kawałkiem bambusa, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że ten czterolistwowy, powiązany kawałkami skóry shinai to prawdziwy miecz, którym w każdej chwili można zadać śmierć. Jeśli adept nie ma takiego nastawienia, gdy wchodzi do dōjō, to dalszy trening nie ma najmniejszego sensu.  Może to brzmieć bardzo górnolotnie, ale nie można zapominać o tym, że kendō nie jest sportem. Mimo że momentami może się wydawać, że ku niemu się zbliża (np. podczas oficjalnych zawodów czy turniejów), to jednak droga miecza i droga sportowej rywalizacji nigdy się nie przetną. Gdyby tak się stało, kendō przestałoby istnieć. W przeciwieństwie do sportu to nie zdobyty na przeciwniku punkt czy też wygrana lub przegrana są najważniejsze. Z tego też powodu szermierka japońska, w przeciwieństwie np. do jūdō, nie pojawia się na olimpiadzie.

Kakarigeiko

Kakarigeiko

Co dzieje się, gdy już mniej więcej wiadomo jak przeciąć komuś głowę czy obciąć ręce? Wtedy przychodzi czas na ostateczną inicjację. Po mniej więcej pół roku taki „świeży” kendōka zakłada zbroję, czyli bōgu (dosł. „sprzęt ochronny”) i przechodzi swoje pierwsze jigeiko, czyli walkę treningową. Zbroja składa się z zestawu ochraniaczy na poszczególne części ciała, które pozwalają wykonywać cięcia z pełną szybkością i siłą wraz z jednoczesnym zachowaniem bezpieczeństwa partnera-przeciwnika. Bōgu składa się z ochraniacza na głowę i szyję zwanego men, pancerza chroniącego brzuch, ,  pasa tare służącego od ochrony bioder oraz rękawic chroniących dłonie i przedramiona, kote. Wykonane jest ze skóry oraz grubego i sztywnego materiału wzmocnionego dodatkowo licznymi przeszyciami, aby nadać mu odpowiednią twardość. Ponadto men w części chroniącej twarz posiada kratę wykonaną z duraluminium, która zapewnia ochronę twarzy i oczu przed urazami lub np. złamanymi listewkami miecza shinai, a jednocześnie umożliwia  widzenie. natomiast, stanowiące barierę w czasie cięć wykonywanych na brzuch,  zrobione jest z bambusa pokrytego laką lub tworzywa sztucznego. Jednak wiem z własnego doświadczenia, że nawet przy stosowaniu dodatkowych ochraniaczy np. na przedramiona i staraniu się, aby zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa, siniaki i drobne urazy są nieuniknione. Po prostu z czasem tylko wzrasta odporność na ból.

Zbroja treningowa do kendō była wzorowana na zbroi samurajskiej, a podobieństwo to bardzo widoczne jest nawet przy porównywaniu współczesnego bōgu ze zbroją dawnych wojowników. Niektóre elementy samurajskich ochraniaczy, m.in. kote czy tare, przetrwały w niemal niezmienionej formie. Inne, jak np. pancerz chroniący brzuch, uległy jedynie niewielkim modyfikacjom. Także w przypadku samurajskiego hełmu kabuto można znaleźć pewne podobieństwa ze współczesnym ochraniaczem na głowę men.

 Men  Dō

Pierwsze jigeiko czasami może być dość traumatycznym przeżyciem, ponieważ bōgu znacznie ogranicza widzenie i słyszenie. Na początku krępuje ruchy, a poprzez swój ciężar (całość może ważyć nawet do 10 kilogramów) może utrudniać oddychanie. Zatem nie stwarza komfortowych warunków do walki, zwłaszcza jeśli ta odbywa się z kimś znacznie bardziej doświadczonym, a co za tym idzie – dużo szybszym i silniejszym.

Share Button

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *